Zmumifikowane zwłoki w mieszkaniu na poznańskim osiedlu. Znajomi nie chcą, by mężczyzna był pochowany jako "NN"

3 godzin temu

Ustalono, iż mężczyzna pracował na poznańskim uniwersytecie.

Do nowych informacji dotarła Gazeta Wyborcza. Według ustaleń w mieszkaniu znaleziono zwłoki byłego pracownika Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Nie był on pracownikiem naukowym, a technicznym. Okazuje się, iż znajomi postanowili zareagować po tym, jak pojawiła się informacja, iż mężczyzna ma zostać pochowany jako osoba, której tożsamości nie ustalono. Choć policja i prokuratura uznały sprawę za zamkniętą, dziennikarze przeprowadzili własne śledztwo. Włączył się do niego prof. Bogdan Chojnicki, klimatolog z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który znał zmarłego. Po informacjach o znalezieniu zwłok skojarzył, iż może chodzić o tego mężczyznę, skontaktował się z Urzędem Miasta i policją. Po rozmowie z profesorem dziennikarze postanowili upublicznić nazwisko zmarłego, bo być może znajdzie się ktoś z jego rodziny, by oficjalnie go zidentyfikować.

"Pracowałem z nim na uniwersytecie od 1994 roku. W sumie przez kilkanaście lat"
- wspomina w rozmowie z GW klimatolog. "Józef był na emeryturze, ale mieliśmy sporadyczny kontakt. Taki świąteczny" - dodaje. Jak przyznaje, w 2022 roku mężczyzna na spotkaniu świątecznym się nie pojawił, nie odbierał też telefonu stacjonarnego. To zaniepokoiło znajomych. Bywali w bloku, w którym mieszkał, ale widzieli to samo co sąsiedzi - skrzynkę pełną listów. Mężczyzna był znany z zamiłowania do podróży, żył skromnie, a oszczędności przeznaczał na zwiedzanie świata. Koledzy wiedzieli, iż mężczyzna cenił sobie prywatność, dlatego nie chcieli go niepokoić. Teraz jednak nie chcą, by spoczął w grobie bez nazwiska.

"Gdy pojawił się pierwszy artykuł o odnalezieniu zwłok jakiegoś Józefa, byliśmy w szoku. Przecież doskonale wiemy, kto to"
- mówi profesor Chojnicki. "Byłem w komisariacie. Powiedziałem im dokładnie to samo, co teraz" - dodaje.

"Nie powiem, iż kumpel, ale to był dobry gość. Chadzał swoimi ścieżkami. Kiedy dowiedzieliśmy się, iż ma być pochowany jako NN, było nam przykro" - mówi. "Dla nas Józek Gatesz to był fajny facet, a nie żaden NN" -
kończy profesor Chojnicki.

Jak ustalili dziennikarze, na razie pogrzebu nie będzie. "Prokuratura wstrzymała pochówek" - mówi dziennikarzom Bogna Kisiel, rzeczniczka poznańskiego MOPR-u. "Jednak mamy nie odbierać ciała z zakładu medycyny sądowej. Na razie nie szykujemy się do pogrzebu" - dodaje.

Prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, przekazał, iż więcej informacji przekaże po weekendzie.

Przypomnijmy. 28 stycznia policjanci zostali wezwani do zabezpieczenia egzekucji komorniczej w mieszkaniu na osiedlu Śmiałego. Po wejściu do lokalu ujawniono zmumifikowane zwłoki, najprawdopodobniej należące do właściciela mieszkania. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich w jego śmierci. Wszystko wskazuje na to, iż mężczyzna zmarł w 2022 roku, na co mogą wskazywać odnalezione w lokalu produkty z datami ważności. O szczegółach pisaliśmy tutaj.

Idź do oryginalnego materiału