Dlaczego MEN odeszło od obowiązkowych prac domowych?
Barbara Nowacka wyjaśnia, iż decyzja o odejściu od obowiązkowych prac domowych wynikała z wyjątkowej sytuacji, jaka miała miejsce po likwidacji gimnazjów i w czasie pandemii.
– Uczniowie nie nadążali z nauką, nauczyciele z realizacją programu, szkoła w dużej mierze przeniosła się do domów, a nierówności edukacyjne pogłębiały się, także w związku z wykorzystaniem nowych technologii. W pewnym momencie trzeba było powiedzieć stop – powiedziała minister edukacji narodowej w rozmowie z TVN24.
Nowacka przyznała, iż decyzja wywołała mieszane uczucia. Szefowa MEN zaznaczyła, iż wprowadzenie rozwiązania odgórnie, bez większego wsparcia dobrych praktyk, było jednym z powodów problemów:
– jeżeli miałabym wskazać, co zawiodło, to fakt, iż było to rozwiązanie wprowadzone odgórnie. Mogliśmy w większym stopniu oprzeć się na dobrych praktykach, które już funkcjonowały w wielu szkołach: ocenianiu kształtującym, rzetelnej informacji zwrotnej, i je promować – tłumaczyła.
Czy wrócą prace domowe?
Minister Nowacka zwraca uwagę, iż wciąż nie ma lepszego rozwiązania tej kwestii.
– Jedynym punktem, w którym eksperci są zgodni, jest to, iż nie może być powrotu do natłoku prac sprzed reformy – mówi Nowacka.
Dla minister edukacji narodowej cały temat stał się dużą lekcją pokory:
– Wiem, iż zmiany mogą wywoływać napięcie, niechęć i niezadowolenie. Musimy więc starać się wprowadzać je w taki sposób, by wzbudzały jak najmniej takich emocji u ludzi, na których nam zależy.
Poparcie społeczne – co mówią statystyki?
Sondaż CBOS z listopada pokazuje, iż 76 proc. Polaków domaga się przywrócenia obowiązkowych prac domowych. Przeciwnego zdania jest 16 proc. ankietowanych, a 8 proc. nie ma zdania.
Nowacka przyznaje, iż jeżeli szkoły będą się obawiały niezadowolenia rodziców i nauczycieli, trudno będzie wprowadzać potrzebne zmiany:
– A chcemy, żeby zmieniło się sporo.

2 dni temu
















