REKLAMA
Zobacz wideo
Młynarska o telewizji za czasów Terentiew. "Twarda szkoła realizmu"
Zgodnie z propozycją, szkoły miałyby dużą swobodę w wyborze konkretnych rozwiązań - poczynając od prostych kieszonek i półek na telefony, kończąc na bardziej rozbudowanych systemach ich przechowywania i zabezpieczaniach. Każda placówka mogłaby dopasować sposób organizacji do własnych warunków i potrzeb uczniów. Choć planowany start nowych przepisów przewidziano na 1 września 2026 roku, to część szkół nie czeka na ustawę i już testuje własne sposoby ograniczania korzystania z telefonów.Telefony zostają w szafkachW jednej z zamojskich szkół podstawowych ruszył antykomórkowy pilotaż. Jak pokazano w materiale programu Teleexpress TVP, który możemy również obejrzeć na stronie na Facebooku, uczniowie po przyjściu do szkoły muszą zostawić telefony w specjalnych skrytkach znajdujących się na holu.Jeśli uczeń zapomni oddać urządzenie, trafia ono do specjalnego magnetycznego etui z blokadą, które można otworzyć dopiero po lekcjach w gabinecie dyrektora. Jak podkreślono, chodzi przede wszystkim o budowanie zdrowych nawyków, a nie o same zakazy. Podobne rozwiązania wprowadzono także w jednej z podwarszawskich szkół podstawowych.- To dopiero trzecia klasa, dlatego tym bardziej dziwi mnie fakt, iż już niektóre dzieci przynoszą telefon do szkoły. Moja córka póki co nie ma i mieć nie będzie. Jednak z tego, co wiem, uczniowie nie wyłączają telefonów i czasami im coś brzęczy w plecaku - opowiada nasza czytelniczka, która prosi o anonimowość.
Na ostatnim zebraniu wychowawczyni zaznaczyła, iż czas na zmiany i, zgodnie z odgórnymi ustaleniami, dzieci przed rozpoczęciem lekcji wyłączają komórki, smartwatche i wkładają do specjalnej szafki w biurku nauczycielki lub pudełka, a dopiero na koniec lekcji mogą je odebrać. Popieram ten pomysł- wyznała kobieta."Częściej pojawiały się sytuacje związane z cyberprzemocą i hejtem"Zmiany popierają także nauczyciele, którzy podkreślają, iż takie rozwiązania są potrzebne i coraz bardziej konieczne.- Uważam, iż wprowadzenie zakazu używania telefonów w szkołach jest bardzo dobrym rozwiązaniem. W placówce, w której pracuję, taki zakaz obowiązuje już od dwóch lat - został przegłosowany przez radę rodziców. Jestem przekonana, iż gdyby funkcjonował on również jako ogólnopolski przepis, egzekwowanie go byłoby znacznie prostsze - opowiedziała nauczycielka, Kamila Flis, w rozmowie z eDziecko. Dodała także: Zanim zakaz wszedł w życie, uczniowie de facto "bawili się" z nauczycielami w chowanego - telefony były ukrywane, ukrywane po kątach, wykorzystywane niezgodnie z zasadami. Niestety wiązało się to z wieloma problemami. Znacznie częściej pojawiały się sytuacje związane z cyberprzemocą i hejtem. Uczniowie obawiali się korzystać z toalety, by ktoś ich nie nagrał. Zdarzyła się choćby sytuacja, w której jedna uczennica zabrudziła łazienkę krwią, a jej koleżanka - pełniąca funkcję przewodniczącej szkoły - opublikowała zdjęcia tego zdarzenia w internecie i była szczerze zaskoczona, iż wyciągnięto wobec niej konsekwencje.
A Ty, co sądzisz o używaniu telefonów w szkołach? Jakie masz spostrzeżenia w tym temacie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.

5 godzin temu