"Darmowe zwiedzanie"? Tak, ale za jaką cenę?!
"Wielu ludzi ma swoje wyobrażenie o wycieczkach szkolnych. Dodam tylko – mylne wyobrażenie. Twierdzą, iż to supersprawa, bo mamy zagwarantowane 'darmowe zwiedzanie', 'fajnie się bawimy' i 'mamy wakacje za darmo'. Takie opinie słyszę od znajomych, rodziców, a czasem i od samych uczniów. Chciałabym, żeby ci wszyscy, którzy tak mówią, choć przez chwilę zastanowili się, co tak naprawdę dzieje się za kulisami. Jak to wygląda 'w realu'? Na pewno nie tak, jak to sobie wyobrażacie...
Prawda jest taka, iż na takich wycieczkach przez całą noc praktycznie nie śpię, bo czuwam nad tym, by wszyscy byli bezpieczni i nic się nikomu nie stało. Wiem, iż to dla waszego spokoju, ale nie ma tu miejsca na relaks i odpoczynek. Każdy dzień na wycieczce to nieustanna walka o porządek, bezpieczeństwo i spokojny sen dla waszych dzieci. W międzyczasie trzeba jeszcze ogarnąć wszystkie drobne rzeczy – od zapewnienia dzieciom atrakcji, regularnych posiłków, po pilnowanie, by nikt się nie zgubił. Nie ma tu mowy o 'pełnym relaksie'. To ogromna odpowiedzialność 24/7.
Zamiast zwiedzać i cieszyć się krajobrazami, nieustannie stoję na straży. Gdy wy – rodzice – możecie spokojnie patrzeć na zdjęcia z wycieczki, ja przez cały czas mam na głowie bezpieczeństwo, organizację, i ewentualne problemy, które mogą się pojawić. Tak naprawdę muszę być wyczulona na wszystko. Non stop. To, co wydaje się dla wielu 'luzem' i 'zabawą', to w rzeczywistości ogrom pracy, którą muszę wykonać, by wszystko poszło zgodnie z planem. W zamian za to, oprócz zmęczenia, nie dostaję nic...
Odpowiedzialność to nie zabawa. Więc, zamiast myśleć o 'zabawie za darmo', warto spojrzeć na to z innej strony – tak, to praca, jak każda inna, tylko iż tu odpowiedzialność jest ogromna, bo w grę wchodzi bezpieczeństwo waszych dzieci.
Dalej myślicie, iż nauczyciele na wycieczkach mają swobodę i 'totalny luz'?".
(Imiona bohaterów zostały zmienione).