Francuskie zamieszki, czyli „grab, co zagrabione” zrealizowane w praktyce [KOMENTARZ]

13 godzin temu
Protest zaczął się od licealistów sprzeciwiających się brakom nauczycieli, przepełnionym klasom i zaniedbanym szkołom. Dołączyli studenci, związki zawodowe i uczestnicy demonstracji przeciw drożyźnie oraz pogarszającym się usługom publicznym. 17 października na ulice wyszły setki tysięcy ludzi. Większość przyszła demonstrować pokojowo. Część uznała jednak, iż skoro państwo nie potrafi naprawić szkoły, można przynajmniej naprawić własny budżet – zabierając coś ze sklepu.
Idź do oryginalnego materiału