REKLAMA
Jedni nie chodzą, inni są obecni zawszeSą jednak rodzice, którzy nie widzą potrzeby, by wraz z dziećmi udać się tego dnia do szkół. - Nie chodzę. Zawożę dziecko pod szkołę i jadę do pracy. Nie będę brała urlopu, by przez 30 minut postać na sali - mówi pani Monika, mama ucznia szóstej klasy szkoły podstawowej. Dla wielu osób pracujących na pierwszą zmianę, udział w takiej uroczystości to spore logistyczne wyzwanie.Część rodziców deklaruje jednak, iż 1 września regularnie pojawia się w szkołach i to niezależnie od wieku dziecka. Twierdzą, iż jest to dla nich istotne wydarzenie, które uważają za symboliczny początek nowego etapu. - To dla mnie ważne, żeby dziecko widziało, iż wspieram je od pierwszego dnia - tłumaczy pani Kasia. Inni przekonują, iż obecność mamy czy taty to nie obowiązek, ale raczej wybór. Dzieci gwałtownie dorastają i same chcą decydować, czy rodzic ma być obok, czy nie.O to, czy rodzice powinni iść z dziećmi na rozpoczęcie roku, zapytaliśmy psychologa dziecięcego Kingę Rochalę: - Tak, szczególnie w klasach 1-3 i oczywiście w pierwszych latach przedszkola. Dla dziecka to nie jest "wstyd" - większość czuje się wtedy pewniej, mając bliską osobę w tłumie nowych bodźców.Dodaje też, iż z wiekiem dzieci naturalnie dążą do samodzielności. Wtedy obecność rodzica może być dla nich mniej istotna, a choćby krępująca. - Ważne, by nie robić z tego "wielkiego spektaklu" na oczach kolegów, tylko dać dziecku dyskretną obecność i poczucie, iż nie jest samo - podkreśla ekspertka.
Jak znaleźć złoty środek?Najważniejsze jest dostosowanie się do potrzeb dziecka. jeżeli pierwszoklasista w podstawówce prosi, żeby rodzic był obok, warto tę prośbę spełnić. To wsparcie emocjonalne, które może przełożyć się na poczucie bezpieczeństwa w nowym środowisku. Z kolei starsze dzieci często chcą odciąć się od nadzoru dorosłych. Wtedy dobrym rozwiązaniem może być umówienie się z nimi, iż rodzic będzie obecny w szkole, ale pozostanie z boku. Tak, by dziecko nie czuło się skrępowane. Rodzic na rozpoczęciu to wybór, nie obowiązekRozpoczęcie roku szkolnego to istotny dzień, ale jego oprawa i znaczenie różnią się w zależności od wieku dziecka i rodzinnych zwyczajów. Warto pamiętać, iż nie ma jednej recepty dla wszystkich. Dla jednych to ważna uroczystość, dla innych formalność trwająca kilkadziesiąt minut. Najistotniejsze jest, by słuchać dziecka i szanować jego emocje. W pierwszych latach szkoły obecność rodzica jest wsparciem. Później symbolem, który można zachować lub odpuścić, jeżeli dziecko woli iść własną drogą.A jak to wygląda u Ciebie? Towarzyszysz dziecku na rozpoczęciu roku? Masz ochotę podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl